Jak pozyskać pacjentów do gabinetu stomatologicznego: co wolno, które kanały działają i plan na 30 dni
Jak pozyskać pacjentów do gabinetu stomatologicznego, skoro przepisy mówią, że informacja o praktyce nie może mieć cech reklamy? Zacznij od tego, co wolno: rzetelnej informacji o zakresie świadczeń, wizytówki w Google, strony z cennikiem i zespołem, poleceń od zadowolonych pacjentów oraz przypomnień dla osób, które na nie zgodziły się wprost. Poniżej przepisy, kanały i plan na trzydzieści dni.
Najpierw rama: czy gabinet stomatologiczny może się promować
Lekarz dentysta zakładający własną praktykę słyszy dwie sprzeczne rady. Pierwsza: „w medycynie reklamować się nie wolno, więc czekaj na polecenia”. Druga, od agencji: „rób jak każda firma usługowa, kampanie, konkursy, rabaty”. Prawda leży pomiędzy i zależy od trzech warstw przepisów.
Warstwa pierwsza to ustawa o działalności leczniczej. Jej art. 14 ust. 1 stanowi, że podmiot wykonujący działalność leczniczą podaje do wiadomości publicznej informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń zdrowotnych, a treść i forma tych informacji „nie mogą mieć cech reklamy”. To zarazem obowiązek (informację trzeba podać) i ograniczenie (nie wolno nadać jej charakteru reklamy). Lekarze wykonują zawód w ramach działalności leczniczej po wpisie do rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą (art. 5 ust. 1 tej ustawy), więc zasada obejmuje także indywidualną praktykę lekarską prowadzoną na własny rachunek.
Warstwa druga to Kodeks Etyki Lekarskiej. Od 1 stycznia 2025 r. obowiązuje jego nowy tekst, przyjęty uchwałą Nadzwyczajnego XVI Krajowego Zjazdu Lekarzy z 18 maja 2024 r. Obowiązek stosowania kodeksu dotyczy według strony Naczelnej Izby Lekarskiej „każdego lekarza i lekarza dentysty”, a za jego nieprzestrzeganie grozi postępowanie z zakresu odpowiedzialności zawodowej. Kodeks mówi w art. 71 ust. 2, że lekarz „jest uprawniony do posługiwania się informacją o oferowanych usługach” pod warunkiem zgodności z zasadami etyki. Ust. 3 definiuje taką informację szeroko, jako „każdą formę przekazu mającą na celu upowszechnianie wizerunku lekarza lub usług”. Mieści się w niej więc nie tylko ulotka, ale też strona, profil w mediach społecznościowych, odpowiedź na opinię i wiadomość prywatna.
Warstwa trzecia to przepisy ogólne, niezależne od zawodu: prawo komunikacji elektronicznej, ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym i RODO. Pilnują one tego, do kogo i na jakiej podstawie wolno pisać.
Dlaczego stare artykuły o „zakazie reklamy” mogą wprowadzać w błąd
W sieci wciąż krąży wiele tekstów, które opisują „art. 63 Kodeksu Etyki Lekarskiej” jako zakaz reklamy oraz „art. 63 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty” jako podstawę ograniczeń. Obie wskazówki warto sprawdzić przed zacytowaniem ich kierownikowi gabinetu czy agencji. W aktualnym tekście jednolitym ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty (obwieszczenie Marszałka Sejmu, Dz.U. 2026 poz. 37) art. 63 jest przepisem przejściowym, który dotyczy ważności dawnych zaświadczeń o prawie wykonywania zawodu do końca 2002 r. Nie ma z reklamą nic wspólnego. Ustawa zawiera natomiast art. 40 o tajemnicy lekarskiej, który przyda się dalej.
W nowym kodeksie art. 63 dotyczy obowiązku doświadczonych lekarzy służenia radą młodszym kolegom. Informowanie o usługach to dziś art. 71, pozyskiwanie pacjentów art. 73, a ceny art. 74.
Co według kodeksu i ustawy jest granicą
Przepisy nie wyliczają tu katalogu zakazanych haseł, jak robią to na przykład zbiory zasad innych zawodów prawniczych. Granice wynikają z kilku krótkich norm. Poniżej to, co z nich wynika bezpośrednio, a następnie to, co jest wnioskiem z interpretacji i warto potwierdzić w okręgowej izbie lekarskiej.
- Informacja ma być rzetelna. Art. 73 KEL zakazuje metod nieuczciwej konkurencji, „szczególnie w zakresie nierzetelnego informowania o oferowanych usługach, posiadanych kompetencjach, jak i kosztach leczenia”. Opis zabiegu, którego gabinet nie wykonuje, tytuł, którego lekarz nie posiada, cena „od” bez wskazania, co zawiera, to przykłady, których trzeba unikać.
- Nie wolno narzucać usług ani pozyskiwać pacjentów w sposób sprzeczny z zasadami etyki oraz lojalności wobec kolegów (też art. 73). Bezpośrednie nakłanianie osoby, która o nic nie prosiła, trudno z tym pogodzić.
- Za treści publikowane przez inne osoby w imieniu lekarza odpowiada lekarz (art. 71 ust. 4). Dotyczy to agencji, administratora profilu, recepcjonistki prowadzącej konto i influencera, któremu gabinet zlecił wpis.
- Praktykę wykonuje się pod własnym nazwiskiem, a używać wolno tylko należnych tytułów zawodowych i naukowych (art. 70). Na stronie nie ma miejsca na skróty typu „specjalista od implantów”, jeśli nie stoi za tym tytuł specjalisty.
- Autorytetu lekarza nie wolno wykorzystywać do promowania usług niezwiązanych z wykonywaniem zawodu (art. 71 ust. 5). Reklamowanie suplementów albo kosmetyków pod szyldem „polecany przez dentystę” trzeba ocenić według tego przepisu.
- Treści opublikowane w internecie i mediach podlegają tym samym zasadom etycznym co kontakt z pacjentem, a wypowiedzi o diagnostyce i terapii powinny opierać się na aktualnej wiedzy medycznej (art. 78 ust. 3 i 4).
- Wniosek z art. 14 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej, wymagający potwierdzenia w izbie: hasła wartościujące („najlepszy”, „najbezpieczniejszy”), obietnice efektu, limitowane promocje, konkursy z nagrodami i odliczanie do końca oferty łatwo odczytać jako „cechy reklamy”. Przepisy nie podają definicji tego sformułowania, więc ocena zależy od całości przekazu.
Skąd w ogóle przychodzą pacjenci: zacznij od pomiaru
Zanim wydasz złotówkę na cokolwiek, przez miesiąc zapisuj jedno: skąd pacjent dowiedział się o gabinecie. Wystarczy pytanie przy umawianiu pierwszej wizyty i pole w systemie rejestracji. Odpowiedzi zwykle układają się w kilka grup, których proporcje są inne w każdej dzielnicy, a nie da się ich odgadnąć z poradnika.
Prosty rachunek (przykład, nie dane z rynku): odezwało się czterdzieści osób, dwadzieścia pięć umówiło wizytę, dwadzieścia przyszło, dwanaście wróciło na leczenie. Liczy się dwanaście oraz to, gdzie zginęło piętnaście osób, które się odezwały i nie umówiły wizyty. Często to zbyt wolna odpowiedź albo brak ceny pierwszej wizyty, czyli sprawa recepcji, a nie kampanii.
Wizytówka w Google: pierwszy i najtańszy kanał
Dla osoby z bólem zęba pierwszym ruchem jest wpisanie w telefon frazy w rodzaju „dentysta Ursynów” i wybranie jednego z kilku wyników na mapie. Wizytówka firmy w Google jest tam widoczna wcześniej niż jakakolwiek strona. To także informacja o zakresie świadczeń, czyli dokładnie to, co art. 14 ust. 1 pozwala i każe podawać.
Co wpisać? Nazwę praktyki zgodną z rejestrem i szyldem, adres, godziny przyjęć, numer telefonu, link do rezerwacji, listę świadczeń opisaną rzeczowo (leczenie zachowawcze, endodoncja, protetyka, chirurgia, stomatologia dziecięca, higienizacja), bez haseł wartościujących i bez zachęt typu „promocja”. Dodaj zdjęcia gabinetu, poczekalni, wejścia i dojazdu. Zdjęcia pacjentów i ich uśmiechów „przed i po” nie należą tu, bo są danymi dotyczącymi zdrowia, a do tego trudno je pogodzić z zakazem cech reklamy.
Jeśli prowadzisz też profil na Instagramie, spójność danych (adres, godziny, telefon) jest ważna dla zaufania pacjenta. Opisaliśmy to w osobnym tekście: jak połączyć wizytówkę Google z profilem na Instagramie.
Strona gabinetu: co umieścić, żeby informowała, a nie reklamowała
Na stronie lekarz ma największą kontrolę nad treścią, więc to tu najłatwiej pokazać różnicę między informacją a reklamą. Pacjent, który wie, gdzie jest gabinet, kto leczy, co obejmuje wizyta i ile mniej więcej kosztuje, dzwoni spokojniejszy.
- Zakres świadczeń z krótkim, rzeczowym opisem każdego: czym jest, kiedy się go wykonuje, ile zazwyczaj trwa wizyta, czy potrzebna jest kolejna. To przepis art. 14 ust. 1 w praktyce.
- Zespół: imię i nazwisko, tytuł zawodowy, specjalizacja (tylko uzyskana) i rzeczowy opis wykształcenia. Zgodnie z art. 70 KEL używasz wyłącznie należnych tytułów zawodowych i naukowych.
- Cennik albo przejrzysta informacja o sposobie ustalania ceny. Art. 74 ust. 1 KEL daje lekarzowi prawo umawiania się o honorarium przed rozpoczęciem leczenia, a art. 73 zakazuje nierzetelnych informacji o kosztach. Cenę podaj z opisem, co obejmuje (np. czy z RTG, znieczuleniem, kontrolą), a przy zabiegach, których koszt zależy od planu leczenia, napisz to wprost.
- Dane do kontaktu i dane rejestrowe praktyki oraz klauzula informacyjna RODO dla formularza kontaktowego. Formularz nie powinien prosić o opis dolegliwości, jeśli nie jest to konieczne: pole „opisz problem” zbiera dane o zdrowiu.
- Sekcja edukacyjna: krótkie, sprawdzone merytorycznie teksty o tym, co dzieje się na pierwszej wizycie, jak wygląda leczenie kanałowe, kiedy zgłosić się z dzieckiem, co robić po urazie zęba. Treści pisane przez lekarza, z datą aktualizacji.
Opinie pacjentów: co wolno, a czego gabinet nie ma prawa robić
Opinia w Google bywa pierwszym, co widzi nowa osoba. Prawo mówi tu wyraźnie jedno: ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym uznaje w każdych okolicznościach za nieuczciwą praktykę zamieszczanie lub zlecanie zamieszczania nieprawdziwych opinii lub rekomendacji konsumentów albo ich zniekształcanie w celu promowania produktów (art. 7 pkt 26). Ten sam artykuł zakazuje twierdzenia, że opinie pochodzą od konsumentów, którzy skorzystali z usługi, jeśli przedsiębiorca nie podjął uzasadnionych i proporcjonalnych kroków, aby to sprawdzić (pkt 25). Ten drugi zapis dotyczy przedsiębiorcy, który sam umożliwia dostęp do opinii, na przykład w czytniku na własnej stronie.
Co z tego wynika w gabinecie? Nie pisz opinii samodzielnie, nie proś rodziny o „pięć gwiazdek” i nie kupuj recenzji. Czy wolno prosić o opinię tylko zadowolonych, nie rozstrzygają przepisy, które czytaliśmy; ostrożniejszy wzorzec to jednakowa, neutralna prośba do wszystkich po wizycie, z linkiem i bez sugestii oceny. Kontakt po wizycie wymaga porządku w zgodach (sekcja o przypomnieniach).
Najtrudniejsza jest odpowiedź na niekorzystną opinię. Potwierdzenie, że ktoś jest pacjentem, i odniesienie się do przebiegu leczenia to informacje związane z pacjentem, które objęte są tajemnicą lekarską (art. 24 KEL, art. 40 ust. 1 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty). Publiczna polemika z opisem zabiegu może więc naruszyć tajemnicę, nawet gdy opinia jest nieprawdziwa. Bezpieczna odpowiedź jest ogólna: dziękujemy za uwagi, zapraszamy do kontaktu pod numerem telefonu, gdzie omówimy sprawę. Szczegółów nie podajemy publicznie i nie potwierdzamy faktu leczenia. W razie wątpliwości zapytaj izbę lub rzecznika.
Polecenia: najstarszy kanał i jego pułapki
Większość gabinetów w mniejszych miastach i dzielnicach żyje z poleceń, i wcale nie trzeba tego zmieniać. Można natomiast uczynić je bardziej przewidywalnymi. Polecenie powstaje, gdy pacjent miał dobre doświadczenie od początku do końca: termin w rozsądnym czasie, brak długiego czekania, jasna informacja o kosztach i o tym, co dalej. Każdy element zależy od organizacji gabinetu, a nie od budżetu na promocję.
Czego unikać? Poradniki marketingowe chętnie podpowiadają „programy poleceń ze zniżkami i upominkami” dla polecających. W przeczytanych przepisach nie znalazłem zakazu o takiej treści, ale nakładają się tu dwa przepisy: art. 73 KEL zakazuje pozyskiwania pacjentów w sposób niezgodny z zasadami etyki, a art. 14 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej wyklucza cechy reklamy w informacji publicznej. Rabat za przyprowadzenie znajomego jest typowym elementem reklamy sprzedażowej. Zanim wprowadzisz taki program, zapytaj okręgową izbę lekarską na piśmie. W planie poniżej go nie ma.
Współpraca z innymi specjalistami w okolicy
Dobrze działa wzajemne kierowanie pacjentów między specjalistami, którzy się znają: chirurg szczękowy, periodontolog, radiolog od zdjęć CBCT, pracownia protetyczna, lekarz rodzinny, pediatra, logopeda. Pacjent ufa lekarzowi, który go odsyła, a odsyłany trafia do osoby, której nazwisko już zna.
Czego należy unikać, to rozliczania takich skierowań. Art. 65 ust. 3 KEL stanowi, że lekarzowi nie wolno rekomendować diagnostyki i leczenia, a także podmiotu leczniczego „ze względu na własne korzyści”. Umowa o współpracy z pracownią czy kliniką nie powinna więc przewidywać prowizji od skierowanego pacjenta, rabatów za liczbę skierowań ani prezentów (to nasza wykładnia tego przepisu, warto ją potwierdzić w izbie).
Przypomnienia o przeglądzie dla własnych pacjentów: zgoda przede wszystkim
Najbardziej opłacalna grupa to osoby, które już były w gabinecie. Wiele z nich nie wraca na kontrolę, bo nikt im o niej nie przypomniał. Przegląd co pół roku, wizyta po leczeniu czy higienizacja to sytuacje, w których przypomnienie jest uczciwą pomocą. Ale właśnie tu pojawiają się obowiązki, o których gabinety zapominają.
Po pierwsze, sam fakt, że ktoś jest pacjentem gabinetu stomatologicznego, i termin jego ostatniej kontroli to dane dotyczące zdrowia. Art. 9 ust. 1 RODO zakazuje ich przetwarzania, chyba że spełniony jest któryś z warunków z ust. 2; jednym z nich jest wyraźna zgoda (art. 9 ust. 2 lit. a). Inne podstawy, jak udzielanie świadczeń zdrowotnych, mają swój zakres, a ich zastosowanie do przypomnień typu „zapraszamy na kontrolę” wymaga oceny inspektora ochrony danych lub prawnika. Nie rozstrzygam tego za Ciebie. Bezpieczny wzorzec: osobne pole zgody na przypomnienia, zbierane przy rejestracji, nie schowane w zgodzie na leczenie, z informacją o prawie cofnięcia zgody.
Po drugie, wiadomość przesyłana na telefon lub e-mail, jeśli ma charakter handlowy (np. zawiera ofertę promocyjną), podlega art. 398 prawa komunikacji elektronicznej, który zakazuje używania automatycznych systemów wywołujących i telekomunikacyjnych urządzeń końcowych do przesyłania informacji handlowej bez uprzedniej zgody abonenta lub użytkownika końcowego. Przypomnienie o umówionej wizycie zwykle nie ma charakteru handlowego. Przypomnienie o zbliżającym się przeglądzie okresowym leży bliżej granicy, więc nie dodawaj do niego żadnej zachęty cenowej i zbieraj zgodę.
Po trzecie, prawo sprzeciwu. Art. 21 ust. 2–4 RODO pozwala osobie w każdej chwili sprzeciwić się przetwarzaniu jej danych w celu marketingu bezpośredniego, a po sprzeciwie dane nie mogą być w tym celu przetwarzane. Dlatego potrzebujesz jednego miejsca, w którym zapisane jest, kogo nie wolno już przypominać, i procedury, która to egzekwuje przy każdej wysyłce. Zasady spokojnego kontaktu opisaliśmy w tekstach przypomnienie bez spamu oraz lista „nie kontaktować”.
Media społecznościowe i wideo: miejsce na edukację, nie na sprzedaż
Profil gabinetu na Instagramie czy Facebooku jest dobrym miejscem, aby pokazać wnętrze, zespół, sprzęt i odpowiedzieć na najczęstsze pytania. Obowiązuje go ta sama rama co stronę: art. 78 ust. 4 KEL każe kierować się w internecie tymi samymi zasadami etycznymi co w gabinecie, a art. 14 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej wyklucza cechy reklamy. Dlatego rzetelnie, bez wartościowania i bez obietnic efektu (to już nasz wniosek z tych przepisów). Formaty i pomysły na treści opisaliśmy w tekstach gabinet stomatologiczny w social media oraz social media kliniki, więc nie powtarzam ich tutaj.
Zasady są dwie. Nie pokazujesz żadnego pacjenta bez udokumentowanej, wyraźnej zgody, także w tle nagrania. Komentarze pod postami są komunikacją publiczną: nie potwierdzaj tam, że ktoś jest pacjentem, nie omawiaj przebiegu leczenia, kieruj do telefonu.
Odpowiedzi na pytania o cenę i termin: tu naprawdę wygrywa się pacjentów
Wiele osób odpada nie na etapie informacji o gabinecie, tylko pierwszej rozmowy. Ktoś pyta „ile kosztuje wybielanie” albo „czy macie dzisiaj termin”, a odpowiedź przychodzi po dwóch dniach, gdy ma już wizytę gdzie indziej. Przygotuj gotowe odpowiedzi na cenę, termin i pierwszą wizytę; wzór znajdziesz w tekście odpowiedź na pytanie o cenę.
Recepcja łatwo też obiecuje za dużo. „Na pewno nie będzie bolało” to obietnica efektu; lepiej: „lekarz omówi znieczulenie przed zabiegiem”.
Czego nie robić: kanały o najwyższym ryzyku
Poniższe pomysły pojawiają się w ofertach agencji i w poradnikach. W gabinecie lekarza dentysty każdy z nich jest ryzykowny z konkretnego powodu.
- Wiadomości prywatne do obcych osób w mediach społecznościowych z ofertą wizyty. Nakładają się tu zakaz narzucania usług (art. 73 KEL), art. 398 PKE, w przypadku konsumentów art. 9 pkt 3 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (uciążliwe i niewywołane działaniem konsumenta nakłanianie do nabycia produktów przez środki porozumiewania się na odległość) oraz RODO. Wybranie osoby po jej zainteresowaniach czy obserwowanych kontach nie jest zgodą na kontakt.
- Konkursy z nagrodami, odliczanie do końca promocji, „bon na wybielanie”. Łatwo je odczytać jako cechy reklamy w rozumieniu art. 14 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej.
- „Bezpłatna konsultacja” jako haczyk w kampanii. Sama pierwsza wizyta może być nieodpłatna (art. 74 ust. 3 KEL mówi, że lekarz może leczyć bezpłatnie), ale używanie tego jako hasła reklamowego trzeba ocenić według tych samych kryteriów.
- Zlecenie agencji publikowania wpisów i opinii „w imieniu gabinetu” bez zatwierdzania treści. Odpowiedzialność za nie zostaje u lekarza (art. 71 ust. 4).
- Zdjęcia i filmy z leczenia z rozpoznawalnymi pacjentami, nawet za ich ustną zgodą. Dane o zdrowiu wymagają wyraźnej zgody, a dokumentowanie jej na piśmie chroni w razie sporu.
- Kupowanie lub wymyślanie opinii. Wprost wskazuje to art. 7 pkt 26 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym.
- Prowizje za skierowania i „opłaty za polecenie” od innych podmiotów. Trudno to pogodzić z art. 65 ust. 3 KEL.
Plan na pierwsze 30 dni
Plan zakłada praktykę z jednym lub dwoma lekarzami i jedną osobą w rejestracji oraz około godzinę dziennie na działania poza leczeniem. Kolejność jest celowa: najpierw zasady i pomiar, potem kanały, na końcu powtarzalność.
Dni 1–2: napisz jednostronicowe zasady komunikacji gabinetu: czego nie piszemy, kto zatwierdza treści, kto odpowiada na opinie, jak postępujemy z pytaniami o wyniki leczenia. Otwórz aktualny KEL i sprawdź numery artykułów, na które się powołujesz.
Dni 3–5: dodaj pytanie „skąd Pani/Pan o nas wie” przy umawianiu wizyty i kolumnę w systemie lub arkuszu. Od teraz każde zapytanie ma źródło.
Dni 6–9: uzupełnij wizytówkę Google według sekcji wyżej, sprawdź spójność danych w Mapach, na stronie i w innych katalogach.
Dni 10–16: strona: zakres świadczeń, zespół, cennik albo zasady ustalania ceny, zasady umawiania, klauzula RODO. Dwa krótkie teksty edukacyjne napisane przez lekarza.
Dni 17–20: trzy gotowe odpowiedzi dla rejestracji (cena, termin, pierwsza wizyta) i zasada: odpowiedź na wiadomość w ciągu jednego dnia roboczego.
Dni 21–24: formularz zgód: osobne pole na przypomnienia i krótka informacja o prawie sprzeciwu. Procedura listy „nie kontaktować”.
Dni 25–27: lista pięciu–ośmiu specjalistów w okolicy, z którymi chcesz się wzajemnie kierować, i krótkie spotkanie organizacyjne bez prowizji.
Dni 28–30: przegląd arkusza: ile zapytań, ile umówionych wizyt, ile osób wróciło na leczenie, z jakiego źródła. Dopiero na tej podstawie zdecyduj, czy w ogóle potrzebujesz płatnych działań, a jeśli tak, zapytaj izbę o dopuszczalną formę.
Gdzie w tym wszystkim HunterSend: ostrożnie i uczciwie
HunterSend to narzędzie do porządkowania kontaktu z osobami na Instagramie. Według opisu produktu wyszukuje potencjalnych klientów na podstawie opisu napisanego zwykłymi słowami, czyta wyłącznie publicznie widoczne dane profilu, przy każdym kontakcie pokazuje powód dopasowania, pomija profile bez potwierdzonej pełnoletności i pozwala poprowadzić prosty schemat: pierwsza wiadomość, przypomnienie, odpowiedź. Odpowiedzi z wielu kont trafiają do jednej skrzynki, a sprzeciw ląduje na stałej liście „nie kontaktować”, wspólnej dla wszystkich kont.
Dla gabinetu stomatologicznego przekłada się to na wąskie zastosowanie. Funkcji wyszukiwania i wysyłania pierwszych wiadomości do osób, które się nie odezwały, nie polecamy lekarzom dentystom: z powodów opisanych wyżej (art. 73 KEL, art. 14 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej, art. 398 PKE, art. 9 pkt 3 UPNPR, RODO) ryzyko przeważa. Sensowne jest natomiast użycie wspólnej skrzynki i listy „nie kontaktować” do rozmów z osobami, które same napisały do profilu gabinetu lub zadały pytanie pod postem: wszystkie wiadomości w jednym miejscu, historia rozmowy, odpowiedź w jednym dniu. Jeśli prowadzisz kilka kont, zobacz kilka kont, jedna skrzynka.
Czego nie obiecujemy: liczby w panelu dotyczą kontaktów, a nie pacjentów, którzy przyszli na wizytę; domyślny limit to 50 wiadomości dziennie i nie ma „bezpiecznej” liczby; do Instagrama logujesz się samodzielnie w oknie na żywo, bez podawania hasła. Czy konkretny scenariusz kontaktu mieści się w zasadach etyki lekarskiej, rozstrzyga okręgowa izba lekarska, a nie narzędzie.
Źródła i stan na dzień opracowania
Teksty przepisów otwarto 19 października 2026 r. Kodeks Etyki Lekarskiej: załącznik do uchwały nr 5 Nadzwyczajnego XVI Krajowego Zjazdu Lekarzy z 18 maja 2024 r., tekst obowiązujący od 1 stycznia 2025 r., nil.org.pl (dokumenty/kodeks-etyki-lekarskiej). Ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty: tekst jednolity, Dz.U. 2026 poz. 37; ustawa o działalności leczniczej: tekst jednolity, Dz.U. 2026 poz. 156; prawo komunikacji elektronicznej: Dz.U. 2024 poz. 1221; ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym: Dz.U. 2023 poz. 845 (wszystkie: api.sejm.gov.pl). RODO art. 6, 9 i 21: gdpr-info.eu (angielskie zestawienie rozporządzenia 2016/679).
Nie sprawdzono, czy po otwarciu tekstów KEL przyjęto zmiany w 2026 r., ani wykładni art. 14 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej w orzecznictwie sądów lekarskich; to opracowanie informacyjne, nie porada prawna ani wykładnia wiążąca w postępowaniu o odpowiedzialność zawodową. W razie wątpliwości zapytaj okręgową izbę lekarską albo rzecznika odpowiedzialności zawodowej i zachowaj odpowiedź na piśmie.
Pytania
Czy gabinet stomatologiczny może się reklamować?
Nie w znaczeniu klasycznej reklamy. Art. 14 ust. 1 ustawy o działalności leczniczej wymaga, aby informacja o zakresie i rodzajach świadczeń nie miała cech reklamy, a Kodeks Etyki Lekarskiej pozwala na „informację o oferowanych usługach” zgodną z zasadami etyki (art. 71 ust. 2). Wolno więc rzetelnie informować; hasła wartościujące, obietnice efektu i promocje są ryzykowne.
Czy mogę zlecić marketing agencji?
Tak, ale odpowiedzialność za informację opublikowaną w Twoim imieniu zostaje po Twojej stronie (art. 71 ust. 4 KEL). Zatwierdzaj treści przed publikacją i ustal na piśmie, że agencja nie wysyła wiadomości do obcych osób i nie publikuje opinii.
Czy mogę odpowiedzieć publicznie na negatywną opinię w Google?
Tylko ogólnie. Potwierdzenie, że ktoś był pacjentem, i opis przebiegu leczenia to informacje objęte tajemnicą lekarską (art. 24 KEL, art. 40 ust. 1 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty). Podziękuj za uwagi i zaproponuj kontakt telefoniczny.
Czy mogę płacić za polecenie pacjenta lub kolegi lekarza?
Wobec innych lekarzy i podmiotów nie powinieneś: art. 65 ust. 3 KEL zakazuje rekomendowania diagnostyki, leczenia i podmiotu leczniczego ze względu na własne korzyści. Wobec pacjentów (rabaty za polecenie) nie znaleźliśmy w przepisach zakazu wprost, ale grożą cechy reklamy; zapytaj okręgową izbę i zachowaj odpowiedź.
Czy mogę przypominać pacjentom o przeglądzie SMS-em lub e-mailem?
Tak, jeśli masz porządek w zgodach. Dane o tym, że ktoś jest pacjentem, to dane dotyczące zdrowia (art. 9 RODO), a wiadomość o charakterze handlowym wymaga zgody (art. 398 PKE). Zbieraj osobną zgodę na przypomnienia, nie dodawaj ofert i honoruj sprzeciw (art. 21 RODO).
Czy mogę podać ceny na stronie gabinetu?
Tak, a nawet warto. Art. 74 ust. 1 KEL daje lekarzowi prawo umawiania się o honorarium przed leczeniem, a art. 73 zakazuje nierzetelnego informowania o kosztach. Podaj, co cena obejmuje, i zaznacz, które zabiegi wyceniane są po badaniu. Unikaj haseł „najtaniej” i „promocja”.
Czy HunterSend nadaje się do pozyskiwania pacjentów do gabinetu?
Do wyszukiwania i pisania do obcych osób nie polecamy go lekarzom dentystom. Może pomóc uporządkować rozmowy z osobami, które same napisały do profilu gabinetu: wspólna skrzynka, lista „nie kontaktować”. Liczby w panelu to kontakty, a nie pacjenci. Zgodność z zasadami etyki oceni izba lekarska.