Jak pozyskać uczniów na korepetycje (korepetytor i szkoła językowa, zajęcia indywidualne)
Jak pozyskać uczniów na korepetycje? Wtedy, gdy rodzic albo dorosły uczeń szybko widzi, w czym dokładnie pomagasz, ufa opiniom o Tobie i łatwo umawia pierwszą lekcję. Przy małoletnich decyzję i umowę podejmuje zwykle rodzic, więc ofertę kieruj do niego, a dane dziecka, jego wizerunek i zgody traktuj ostrożnie.
Kto naprawdę wybiera korepetytora: trzy typy klientów
W korepetycjach rzadko kupuje ten, kto potem siedzi przy biurku. Siedmiolatkowi, ósmoklasiście czy licealiście lekcje organizuje i opłaca rodzic, więc to on porównuje ogłoszenia, pyta o doświadczenie i decyduje o terminie. Studentka przed egzaminem lub dorosły, który uczy się języka do pracy, wybiera sam. Szkoła językowa z lekcjami indywidualnymi ma zwykle oba typy naraz.
Niezależnych badań, które rozdzielałyby te grupy, nie znalazłem, więc procentów nie podaję. Warto za to zapisać, kto do Ciebie pisze. Po dwóch miesiącach masz własne dane zamiast cudzych średnich.
- Rodzic ucznia szkoły podstawowej. Chce wiedzieć, czy dziecko się nie zniechęci, jak wygląda kontakt z rodzicem po lekcji i czy będziesz u nich w domu, czy online.
- Rodzic nastolatka przed egzaminem. Pyta o zakres materiału, terminy i to, jak sprawdzisz postępy. Sam nastolatek często ma do powiedzenia więcej niż przy młodszych dzieciach, ale płaci i podpisuje nadal rodzic.
- Dorosły uczeń. Student, pracownik, osoba przed wyjazdem. Decyzję i umowę podejmuje sam, więc cała ścieżka jest prostsza, także prawnie.
- Arkusz zapytań: data, kto pisze (rodzic czy dorosły uczeń), przedmiot lub język, poziom, źródło („skąd o mnie wiesz?”), czy doszło do lekcji próbnej i do pakietu. Nie zapisuj w nim ocen ani diagnoz dziecka, wystarczy poziom ogólny, np. „klasa 7” lub „B1”.
- Specjalizacja na start: jeden przedmiot i jeden etap (np. angielski w szkole podstawowej albo matematyka przed egzaminem ósmoklasisty). Profil „uczę wszystkiego od przedszkola do doktoratu” nie mówi rodzicowi nic konkretnego.
Z kim zawierasz umowę: kodeks cywilny i rodzice
Pytanie wygląda technicznie, a ma wpływ na całą komunikację: skoro ofertę trzeba skierować do osoby, która może się zobowiązać, to musisz wiedzieć, kto to jest. Kodeks cywilny (tekst jednolity ogłoszony w Dz.U. 2026 poz. 795) mówi, że pełnoletni jest ten, kto ukończył 18 lat (art. 10 § 1) i dopiero wtedy ma pełną zdolność do czynności prawnych (art. 11). Osoby, które nie ukończyły 13 lat, nie mają jej wcale (art. 12), a czynność prawna takiej osoby jest nieważna (art. 14 § 1). Małoletni, którzy ukończyli 13 lat, mają zdolność ograniczoną (art. 15), a do ważności umowy, w której zaciągają zobowiązanie, potrzebna jest zgoda przedstawiciela ustawowego (art. 17). Jeśli jej nie było, ważność umowy zależy od potwierdzenia przez tego przedstawiciela (art. 18 § 1), a druga strona nie może powoływać się na brak zgody, lecz może wyznaczyć rodzicowi termin do potwierdzenia (art. 18 § 3).
Rodzice są przedstawicielami ustawowymi dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską, a gdy przysługuje ona obojgu, każde może działać samodzielnie (art. 98 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, tekst jednolity: Dz.U. 2026 poz. 236). O istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają jednak wspólnie (art. 97 § 2). Czy cykliczne, płatne lekcje są taką „istotną sprawą”, nie rozstrzygam. W typowej sytuacji, gdy jeden rodzic się zgłasza i płaci, a drugi o tym wie, problemu nie ma; przy rodzicach w sporze zapytaj prawnika.
Kodeks przewiduje wyjątki, ale trudno się na nich opierać. Osoba ograniczona w zdolności może bez zgody przedstawiciela zawierać umowy powszechnie zawierane w drobnych bieżących sprawach życia codziennego (art. 20) i rozporządzać swoim zarobkiem (art. 21). To moja ocena, a nie wykładnia sądu: regularny pakiet lekcji za kilkaset złotych miesięcznie raczej nie wygląda na „drobną bieżącą sprawę”, więc zakładaj, że potrzebna jest zgoda rodzica.
- Poniżej 13 lat: rozmawiasz i podpisujesz z rodzicem. Samo dziecko nie jest stroną, a pomysł „niech powie mamie, że lekcja jest po 80 zł” to prosta droga do sporu.
- 13–17 lat: umowa z rodzicem jako przedstawicielem albo z uczniem za pisemną zgodą rodzica. Zgoda może być jednym zdaniem w wiadomości, byle była zapisana i dało się ją znaleźć.
- 18 lat i więcej: umowa z uczniem. Przed pierwszą lekcją upewnij się, że to nie 17-latek, który zaokrąglił wiek do góry; pytanie „w której jesteś klasie?” nie obraża nikogo.
- Zapisz w umowie lub regulaminie: kto płaci, termin i zasady odwołania lekcji, czy przepada niewykorzystany pakiet, jak się z Tobą kontaktować, kto odbiera dziecko po zajęciach stacjonarnych. Każdy z tych punktów warto mieć na piśmie.
- Szkoła językowa: jeśli do kilku lektorów zgłasza się rodzic, to on jest stroną umowy ze szkołą, a lektor tylko wykonuje zajęcia. Rozdziel to w dokumentach, żeby uczeń nie dostawał innych warunków niż rodzic.
Ten tekst nie zastępuje porady prawnej. Wnioski o wieku, zgodzie i „drobnych sprawach” to moja lektura przepisów.
RODO i dziecko: kiedy art. 8 jest ważny, a kiedy nie
Artykuł 8 RODO bywa przywoływany przy każdym dziecku w internecie, tymczasem ma wąski zakres. Zaczyna się od słów „Jeżeli zastosowanie ma art. 6 ust. 1 lit. a)”, czyli dotyczy przetwarzania opartego na zgodzie, i mówi o usługach społeczeństwa informacyjnego oferowanych bezpośrednio dziecku. W takim wypadku przetwarzanie danych dziecka, które ukończyło 16 lat, jest zgodne z prawem, a w przypadku młodszych wymaga zgody lub aprobaty osoby sprawującej władzę rodzicielską (ust. 1). Państwa mogą obniżyć próg, ale nie poniżej 13 lat. W ustawie o ochronie danych osobowych (tekst jednolity: Dz.U. 2019 poz. 1781) nie znalazłem takiej regulacji, więc przyjmuję próg 16 lat. Administrator ma ponadto robić rozsądne starania, by zweryfikować zgodę opiekuna (ust. 2). Ust. 3 zastrzega, że przepis nie wpływa na prawo umów, czyli nie zastępuje reguł kodeksu cywilnego z poprzedniej sekcji.
Dla korepetytora wynika z tego praktyczny wniosek. Jeśli zbierasz dane rodzica i dziecka po to, by zawrzeć i wykonać umowę o lekcje, podstawą jest zwykle art. 6 ust. 1 lit. b (przetwarzanie niezbędne do wykonania umowy lub do działań przed jej zawarciem na żądanie osoby), a nie zgoda dziecka. Czy Twoja strona, aplikacja lub kanał w ogóle jest „usługą społeczeństwa informacyjnego oferowaną bezpośrednio dziecku”, wymagałoby osobnej oceny; formularz zapytania, na którym pisze rodzic, raczej nią nie jest. Jeżeli planujesz coś kierowanego do uczniów wprost (aplikacja do ćwiczeń z kontem ucznia, newsletter dla nastolatków), przy zgodzie jako podstawie zapytaj prawnika lub inspektora ochrony danych.
Motyw 38 RODO mówi, że dzieci wymagają szczególnej ochrony, zwłaszcza przy wykorzystywaniu ich danych do celów marketingowych lub tworzenia profili, a zgoda opiekuna nie powinna być konieczna w usługach profilaktycznych lub doradczych oferowanych bezpośrednio dziecku. To motyw, a nie norma, ale pokazuje kierunek: nie buduj marketingu na danych dzieci.
- Zbieraj minimum. Przy zapytaniu wystarczą imię rodzica, kontakt, przedmiot i etap nauki (art. 5 ust. 1 lit. c RODO: dane ograniczone do tego, co niezbędne). Wyniki testów, oceny i opinie nauczycieli dostajesz dopiero po umówieniu lekcji, i tylko te, które pomagają ją przygotować.
- Napisz informację prostym językiem. Art. 12 ust. 1 wymaga zwięzłej, zrozumiałej formy i jasnego języka, „w szczególności gdy informacje są kierowane do dziecka”. Jeśli uczeń ma kontakt z Twoimi materiałami, część informacji o danych napisz tak, żeby zrozumiał ją czternastolatek, a pełną wersję z art. 13 podaj rodzicowi.
- Nie prowadź list uczniów w prywatnych komunikatorach bez porządku. Numery telefonów dzieci, zdjęcia zeszytów i prace klasowe w jednym czacie z wieloma rodzinami to prosty sposób na nieumyślne ujawnienie danych. Osobny wątek na rodzinę i usuwanie niepotrzebnych plików ogranicza ryzyko.
- Marketing do dziecka odpada. Nie zapisuj nastolatków do newslettera ani listy mailingowej na podstawie ich własnej zgody; ofertę kieruj do rodzica.
Szersze omówienie kontaktu z ludźmi na Instagramie: RODO a kontakt na Instagramie.
Wizerunek, nagrania i opinie: kto się zgadza i kto pisze
Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby przedstawionej (art. 81 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Dla korepetytora oznacza to, że zdjęcie ucznia przy tablicy, fragment nagrania lekcji z wyraźną twarzą czy zeszyt z imieniem i nazwiskiem nie nadają się do reklamy bez zezwolenia. Przy dziecku podpisuje je rodzic; ustawa tego wprost nie mówi, to wniosek z zasad reprezentacji opisanych wyżej i praktyczna rada.
To samo dotyczy opinii. Zamieszczanie lub zlecanie zamieszczania nieprawdziwych opinii konsumentów jest nieuczciwą praktyką w każdych okolicznościach (art. 7 pkt 26 UPNPR). Google nie pozwala dawać pieniędzy, rabatów ani darmowych usług w zamian za opinię, wymagać opinii na miejscu ani podpowiadać jej treści. W korepetycjach opinię zwykle pisze rodzic, a jedna wiadomość w stylu „Kasia z klasy 6B poprawiła ocenę z 3 na 5” w odpowiedzi na recenzję ujawnia więcej, niż trzeba. Odpowiadaj ogólnie.
- Nie publikuj zdjęć ani nagrań lekcji z uczniem bez osobnej, pisemnej zgody rodzica. Wystarczą materiały bez twarzy: sama kartka, rozwiązane zadanie bez imienia, własne nagranie przykładu.
- Nie pokazuj ocen ani wyników sprawdzianów konkretnych dzieci. Nawet z imienia, bez nazwiska. Zbyt łatwo rozpoznać po klasie i miejscowości.
- O opinię proś link lub kod QR po zakończonym etapie (np. po pakiecie lekcji), bez „zniżki za pięć gwiazdek” i bez wskazywania treści.
- Odpowiadając na opinię, nie opisuj dziecka, jego trudności ani miejsca zajęć. „Dziękuję, cieszę się, że współpraca się udała” wystarczy.
- Nagrywanie lekcji online dla siebie lub dla ucznia zapowiedz rodzicowi i uczniowi przed pierwszym spotkaniem. Ustaw, kto ma dostęp do nagrania i kiedy je usuwasz.
Obietnice wyników i reklama kierowana do dzieci
Hasło „matura zdana na pewno” lub „piątka z matmy w miesiąc” jest zapowiedzią wyniku, na który nie masz wpływu: zależy od pracy ucznia, jego zdrowia, szkoły i egzaminatora. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (Dz.U. 2023 poz. 845) uznaje praktykę za działanie wprowadzające w błąd, jeśli powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął (art. 5 ust. 1), a przykładem jest rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i prawdziwych informacji w sposób mogący wprowadzać w błąd (ust. 2 pkt 1 i 2). Ocena, czy konkretne zdanie przekroczy tę granicę, należy do sądu lub organu, więc zostaję przy ostrożnej radzie.
Osobna reguła dotyczy dzieci. Nieuczciwą praktyką rynkową w każdych okolicznościach jest umieszczanie w reklamie bezpośredniego wezwania dzieci do nabycia reklamowanych produktów lub do nakłonienia rodziców lub innych osób dorosłych do kupienia im reklamowanych produktów (art. 9 pkt 5). Hasło na profilu „Powiedz rodzicom, że chcesz te zajęcia!” wygląda dokładnie tak. Rodzic jest odbiorcą oferty, nie narzędziem w rękach dziecka.
- Zamiast „zdasz” pisz o procesie: „na pierwszej lekcji sprawdzamy poziom, po tygodniu dostajesz plan na miesiąc, po każdej lekcji krótką informację o tym, co zrobiliśmy”. Termin planu możesz obiecać, ocenę nie.
- Nie obiecuj „gwarancji zdania” i zwrotu pieniędzy za brak efektu, jeśli nie masz spisanych zasad, których możesz dotrzymać.
- Nie pisz o sobie „nauczyciel egzaminator”, „doświadczony nauczyciel akademicki” itp. bez dokumentu. Art. 5 ust. 3 UPNPR wymienia wśród przedmiotów wprowadzenia w błąd kwalifikacje i status przedsiębiorcy. Pokaż wykształcenie i szkolenia wprost.
- Grafiki skierowane do dzieci (np. „namów rodziców”) zostaw na zewnątrz. Reklamy i posty niech mówią do rodzica, nawet jeśli bohaterem jest uczeń.
- Oferty z darmową lekcją próbną nie wymagają niczego szczególnego, o ile podajesz jej warunki (czas, to, co obejmuje, czy trzeba coś kupić po niej).
Gdzie szukać uczniów: kanały, które mają sens przy małoletnich
Konkurencyjne poradniki wymieniają zwykle te same miejsca: poczta pantoflowa, serwisy z ogłoszeniami, grupy na Facebooku, platformy z prowizją, ogłoszenia w szkole. Sprawdziłem trzy z nich i żaden nie opisuje zasad dotyczących małoletnich, danych dzieci ani umowy z rodzicem, a część liczb na rynkowych tabelach nie ma przypisanego źródła, więc ich nie przenoszę. Poniżej kanały uporządkowane z uwzględnieniem tego, że kupuje rodzic.
- Wizytówka w Google. Rodzic wpisuje „korepetycje z angielskiego Mokotów”, więc kompletna wizytówka z obszarem pracy, godzinami i opisem tego, co obejmuje lekcja, bywa pierwszym kontaktem. Jak ją łączyć z Instagramem: wizytówka Google i Instagram.
- Polecenia od rodziców. Rodzic, który widzi postępy, mówi o tym innym rodzicom. Zostaw prosty komunikat do przekazania (dwa zdania, kontakt, co dzieje się na lekcji próbnej) i nie dawaj nagród za polecenie dziecku, tylko ewentualnie rodzicowi, i to zgodnie z Twoim regulaminem.
- Szkoły, domy kultury, kluby. Zapytaj o zgodę na ogłoszenie i nie zbieraj niczego od dzieci. Lepszy jest plakat z numerem dla rodziców niż rozdawanie ulotek uczniom na korytarzu.
- Instagram dla rodziców i dorosłych uczniów. Krótkie nagrania „jak ćwiczyć wymowę w domu” czy „trzy błędy w zadaniach z procentów” pokazują, jak uczysz. Nagrywaj własne materiały bez uczniów. Zobacz też szkołę językową na Instagramie.
- Lekcja próbna z rodzicem w pobliżu (w domu rodzica albo online z włączonym rodzicem). Buduje zaufanie szybciej niż najlepszy opis.
- Wiadomości prywatne. Informacja handlowa wysłana komuś, kto o nią nie prosił, jest ryzykowna na gruncie art. 398 Prawa komunikacji elektronicznej: zakazane jest używanie telekomunikacyjnych urządzeń końcowych, w szczególności w ramach usług komunikacji interpersonalnej, do przesyłania informacji handlowej bez uprzedniej zgody odbiorcy (ust. 1 pkt 2). Dla pewności zakładaj, że nieproszona oferta kupna jest ryzykowna, i zapytaj prawnika, jeśli masz wątpliwość. Treść pierwszego zdania opisuje pierwsza wiadomość na Instagramie.
Prośbę o spokój zapisuj od razu na liście „nie kontaktować”.
Bezpieczeństwo uczniów jako argument sprzedażowy
Rodzic oddaje Ci dziecko na godzinę lub dłużej, więc oprócz kwalifikacji ocenia, czy ma poczucie kontroli. To nie jest norma prawna, tylko praktyka: im jaśniej opiszesz zasady, tym mniej pytań w pierwszej rozmowie. Nie badałem, czy do prywatnych korepetycji stosują się szczególne wymogi dotyczące zaświadczeń z rejestrów; jeśli prowadzisz zajęcia w placówce, zapytaj jej organizatora o jej zasady.
- Napisz na stronie, gdzie odbywają się lekcje: u ucznia, u Ciebie, w bibliotece, online. Dla młodszych dzieci wybierz miejsca, w których jest dorosły.
- Online z włączonym rodzicem lub dostępem rodzica do linku. Wystarczy zdanie „link do spotkania dostaje wyłącznie rodzic”.
- Po lekcji krótka informacja dla rodzica: co zrobiliśmy, co zadane, co na następny raz. To jednocześnie dowód, że lekcja się odbyła, i najlepsza reklama.
- Kontakt z uczniem przez rodzica lub w kanale, który rodzic widzi. Prywatne wiadomości z nastolatkiem, o których rodzic nie wie, to ryzyko dla obu stron.
- Odwołanie lekcji, spóźnienia, choroba: spisz zasady z góry, żeby nie rozstrzygać ich w nerwach.
Ile pracy kosztuje jeden uczeń: przykład rachunku
Wszystkie liczby w tej sekcji to przykład wymyślony przez autora, a nie obraz rynku ani cennik. Podstaw własne dane z arkusza zapytań.
Przykład: w miesiącu dostajesz 30 zapytań od rodziców i dorosłych uczniów. Z 16 osobami rozmawiasz po 10 minut, czyli 160 minut (około 2,7 godziny). 10 z nich umawia lekcję próbną za 60 zł; każda zajmuje 1,25 godziny razem z przygotowaniem (12,5 godziny). 6 uczniów zostaje na pakiet czterech lekcji po 100 zł, czyli po 400 zł; każda lekcja to znów 1,25 godziny, czyli 6 × 4 × 1,25 = 30 godzin. Przychód: 10 × 60 = 600 zł oraz 6 × 400 = 2400 zł, razem 3000 zł. Czas: 2,7 + 12,5 + 30 = 45,2 godziny. 3000 zł ÷ 45,2 godziny to około 66 zł za godzinę, zanim odliczysz koszty (dojazdy, materiały, podatki i składki).
Gdyby trzech z sześciu uczniów kupiło kolejny pakiet bez nowej rozmowy i lekcji próbnej, dochodzi 3 × 400 = 1200 zł i 3 × 5 = 15 godzin. Razem 4200 zł przez 60,2 godziny, czyli około 70 zł za godzinę. Nie ma tu czarów; to po prostu pokazuje, że kontynuacja z istniejącym uczniem jest tańsza niż zdobywanie kolejnego. Przy pytaniu o cenę przyda się odpowiedź na pytanie o cenę.
Gdzie pomaga HunterSend, a gdzie nie
HunterSend to narzędzie do znajdowania osób w Instagramie i prowadzenia rozmów z nimi. Opisujesz zwykłymi słowami, kogo szukasz (przykład: „rodzice uczniów szkoły podstawowej w Gdyni, zainteresowani nauką języków”), a program przegląda publiczne informacje: opis profilu, obserwowane konta, jawne komentarze i miasto. Przy każdej znalezionej osobie widzisz uzasadnienie, dlaczego pasuje, i możesz ją usunąć jednym dotknięciem.
W Twojej niszy ważny jest warunek wieku. Według strony produktu HunterSend nie pisze do niepełnoletnich: wieku nie zgaduje ze zdjęcia, czyta publiczne sygnały z profilu, a gdy nie da się potwierdzić pełnoletności, profil pomija. Mówię to uczciwie, bo ma konsekwencje. Po pierwsze, narzędzie dotrze do dorosłych, czyli do rodziców i dorosłych uczniów, a nie do uczniów szkolnych, i tak ma być. Po drugie, „potwierdzenie” oparte na publicznych sygnałach to nie sprawdzenie dokumentu. Nie przyjmuj więc, że każda osoba na liście jest rodzicem: zerknij na uzasadnienie i na profil, a jeśli w rozmowie okaże się, że piszesz z nastolatkiem, zakończ rozmowę, poproś o kontakt z rodzicem i wpisz osobę na listę „nie kontaktować”.
Reszta to organizacja pracy: schemat wiadomość otwierająca, przypomnienie, odpowiedź; odpowiedzi ze wszystkich kont w jednej skrzynce; trwała lista „nie kontaktować” dla każdego, kto się sprzeciwi; domyślnie 50 wiadomości na dobę, bez obietnicy „bezpiecznej” liczby, bo Instagram żadnej nie podaje. Do Instagrama logujesz się sam w oknie na żywo i nie podajesz hasła. Liczby w narzędziu opisują znalezione osoby, nie zapłacone lekcje. HunterSend nie zdejmuje z Ciebie obowiązków z art. 398 PKE ani z RODO, a treść wiadomości i wybór odbiorców zostają po Twojej stronie.
Plan na 30 dni
- Dni 1–3: wybierz przedmiot i etap, spisz wykształcenie i szkolenia tak, jak mają wyglądać na stronie, i zdecyduj, czy uczysz w domu ucznia, u siebie czy online.
- Dni 4–8: przygotuj jednostronicową umowę lub regulamin dla rodzica (strony, cena, odwołania, kto ma dostęp do kontaktu z uczniem) oraz krótką informację o danych napisaną prostym językiem.
- Dni 9–13: uzupełnij wizytówkę w Google, dopisz do formularza pole „skąd o mnie wiesz?”, ale bez pytań o oceny i problemy dziecka.
- Dni 14–18: przejrzyj teksty o sobie pod kątem obietnic wyniku i haseł do dzieci, a zdjęcia uczniów zastąp materiałami własnymi.
- Dni 19–24: napisz do kilku miejsc, z którymi rodzice mają kontakt (szkoła, dom kultury, klub sportowy, przedszkole), z propozycją plakatu lub krótkiego wystąpienia.
- Dni 25–30: opublikuj trzy materiały edukacyjne dla rodziców i dorosłych uczniów, policz zapytania, lekcje próbne, pakiety i godziny pracy i zestaw to z przykładem powyżej.
Po miesiącu masz własne liczby. Na start przyda się także jak zdobyć pierwszych klientów.
Źródła
Strony otwarte 19.10.2026.
- Kodeks cywilny, tekst jednolity Dz.U. 2026 poz. 795, art. 10, 11, 12, 14, 15, 17, 18, 20, 21.
- Kodeks rodzinny i opiekuńczy, tekst jednolity Dz.U. 2026 poz. 236, art. 97 i 98.
- Rozporządzenie (UE) 2016/679 (RODO), art. 5, 6, 8, 12, 13 i motyw 38.
- Ustawa o ochronie danych osobowych, tekst jednolity Dz.U. 2019 poz. 1781 (sprawdzone pod kątem przepisu obniżającego próg wieku z art. 8 RODO: nie znaleziono).
- Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 2025 poz. 24, art. 81.
- Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, Dz.U. 2023 poz. 845, art. 5, 7 i 9 pkt 5.
- Prawo komunikacji elektronicznej, Dz.U. 2024 poz. 1221, art. 398.
- Pomoc Profilu Firmy w Google: fałszywe i wprowadzające w błąd treści oraz opinie, wskazówki dotyczące uzyskiwania opinii, informacje o firmie.
Pytania
Z kim zawrzeć umowę na korepetycje, gdy uczeń ma 15 lat?
Najbezpieczniej z rodzicem jako przedstawicielem ustawowym albo z uczniem za zgodą rodzica. Małoletni po ukończeniu 13 lat ma ograniczoną zdolność do czynności prawnych (art. 15 kc), a do ważności zaciągnięcia zobowiązania potrzebna jest zgoda przedstawiciela ustawowego (art. 17); bez niej ważność zależy od jego potwierdzenia (art. 18 § 1). To moja lektura przepisów, nie porada prawna.
Czy do ucznia poniżej 13 lat mogę napisać wprost?
Nie powinieneś w sprawie umowy: osoba, która nie ukończyła 13 lat, nie ma zdolności do czynności prawnych (art. 12 kc), a jej czynność jest nieważna (art. 14 § 1). Ofertę i rozmowę o warunkach kieruj do rodzica. Wyjątek dla drobnych spraw życia codziennego z art. 14 § 2 nie obejmuje typowego pakietu płatnych lekcji, moim zdaniem.
Czy zawsze potrzebuję zgody rodzica na przetwarzanie danych dziecka z art. 8 RODO?
Nie zawsze. Art. 8 stosuje się, gdy podstawą jest zgoda (art. 6 ust. 1 lit. a) i usługa społeczeństwa informacyjnego jest oferowana bezpośrednio dziecku; próg to 16 lat. Gdy zbierasz dane, by zawrzeć i wykonać umowę z rodzicem, podstawą może być art. 6 ust. 1 lit. b. Zbieraj mało i poinformuj zgodnie z art. 13. Przy wątpliwościach zapytaj prawnika.
Czy mogę pokazać na Instagramie zdjęcie lub rozwiązane zadanie ucznia?
Zdjęcie z twarzą tylko za zezwoleniem osoby przedstawionej (art. 81 ust. 1 prawa autorskiego), a w przypadku dziecka zgodę wyrazi rodzic. Zadania bez imienia, nazwiska i danych, po których można rozpoznać dziecko, są bezpieczniejsze; najlepsze są własne przykłady.
Czy mogę napisać „gwarantuję zdanie matury”?
Lepiej nie. Praktyka rynkowa może wprowadzać w błąd, jeśli może skłonić przeciętnego konsumenta do decyzji, której inaczej by nie podjął (art. 5 ust. 1 UPNPR). Wynik zależy także od ucznia i egzaminu. Opisz proces, plan i raportowanie postępów.
Czy mogę reklamować zajęcia hasłem skierowanym do dzieci?
Unikaj. Umieszczanie w reklamie bezpośredniego wezwania dzieci do nabycia produktów lub do nakłonienia rodziców do ich kupienia to nieuczciwa praktyka rynkowa w każdych okolicznościach (art. 9 pkt 5 UPNPR). Mów do rodzica.
Czy mogę dać rodzicowi zniżkę za opinię w Google?
Nie. Google zabrania oferowania pieniędzy, rabatów lub darmowych usług w zamian za opinię i podpowiadania jej treści. Poproś o opinię linkiem lub kodem QR, bez nagrody, a w odpowiedzi nie opisuj dziecka.
Czy HunterSend znajdzie rodziców uczniów, a nie same dzieci?
Narzędzie ma pomijać profile, których pełnoletności nie da się potwierdzić na podstawie publicznych sygnałów, więc dociera do dorosłych. Nie każdy dorosły z listy jest jednak rodzicem ucznia, a „potwierdzenie” nie jest sprawdzeniem dokumentu. Czytaj uzasadnienie przy każdej osobie i, jeśli w rozmowie okaże się, że piszesz z nastolatkiem, zakończ ją i poproś o kontakt z rodzicem.