Zacznij za darmo
Klienci z Instagrama

Jak pozyskać klientów jako dietetyk (poradnia, konsultacje, plany żywieniowe)

Dietetyk zdobywa klientów, gdy osoba z konkretnym problemem (waga, wyniki badań, dziecko, sport, jelita) szybko widzi, że pomagasz w jej sprawie, ufa Twoim kwalifikacjom i bez trudu umawia pierwszą wizytę. Pomagają w tym wizytówka w Google, uczciwe opinie, merytoryczny Instagram i polecenia, a granice wyznaczają prawo reklamy, RODO przy danych o zdrowiu i zakaz obietnic, których nie da się dotrzymać.

Aktualizacja: 19 października 2026 · 18 min czytania

Kto szuka dietetyka i od czego zacząć

Do dietetyka przychodzi ktoś, kto ma pytanie zbyt osobiste lub zbyt złożone na artykuł z internetu: co jeść po wynikach z laboratorium, jak karmić dziecko wybredne przy stole, jak ułożyć jadłospis przy treningach, jak wrócić do regularnych posiłków. Każdy z tych powodów to inny klient, inny język i inne obawy.

Niezależnego badania o tym, skąd polscy dietetycy biorą pacjentów, nie znalazłem, więc procentów nie podaję. Zamiast cudzej średniej policz własne zapytania.

  • Wybierz jedną ścieżkę na start. Redukcja masy ciała, dieta przy nietolerancjach, żywienie sportowców, dzieci i młodzież albo dieta przy chorobie przewlekłej. Poradnia, która opisuje wszystko naraz, nie jest dla nikogo.
  • Zapisuj zapytania w arkuszu: data, powód zgłoszenia, źródło („skąd o mnie wiesz?”), czy padła wycena, czy ktoś umówił wizytę. Nie wpisuj tam szczegółów zdrowotnych, wystarczy hasło typu „sport” lub „dziecko”.
  • Oddziel wizytę pierwszą od pakietu kontynuacji. To dwie osobne decyzje klienta i dwie osobne cyfry w arkuszu.
  • Ustal, kogo odsyłasz. Osoba z podejrzeniem zaburzeń odżywiania albo z objawami wymagającymi diagnozy powinna najpierw trafić do lekarza. Napisz to na stronie jednym zdaniem; buduje to zaufanie bardziej niż kolejne hasło o skuteczności.

Status zawodu: co wynika z przepisów na 19.10.2026

W rozmowach z klientami i w reklamie pada słowo „dietetyk”, więc warto wiedzieć, na czym stoisz. Z ustawy o niektórych zawodach medycznych (tekst jednolity: Dz.U. 2025 poz. 1730) wynika, że art. 1 ust. 1 wylicza zawody medyczne objęte ustawą, a dietetyka wśród nich nie ma (w załączniku do ustawy dietetyk figuruje jednak z opisem wymaganego wykształcenia, więc samo „nie ma w art. 1 ust. 1” nie znaczy „ustawa o nim milczy”). Ust. 2 stosuje wybrane przepisy odpowiednio do osób, które planują dietę, prowadzą konsultacje dietetyczne i udzielają porad edukacyjnych w ramach świadczeń gwarantowanych finansowanych ze środków publicznych. Poza takimi świadczeniami ustawa Ci nie nadaje ani nie odbiera żadnych uprawnień. To mój wniosek z lektury przepisu, nie interpretacja organu; przy wątpliwościach zapytaj prawnika.

W Sejmie leży poselski projekt ustawy o zawodzie dietetyka i samorządzie zawodowym dietetyków (druk 3126 z 16 lipca 2026 r.). Według API Sejmu 17 września 2026 r. skierowano go do pierwszego czytania w komisji, więc nie jest uchwalony. Projekt uznaje dietetyka za samodzielny zawód medyczny (art. 2), zastrzega tytuł „dietetyk” dla osoby z prawem wykonywania zawodu (art. 6 ust. 1) i obejmuje czynności zastrzeżone, m.in. udzielanie konsultacji i porad dietetycznych oraz żywieniowych (art. 4 ust. 2 i 3). Planowany termin wejścia w życie to 1 stycznia 2027 r. (z wyjątkami dla części przepisów). W dokumentach do druku znajduje się też opinia krytycznie oceniająca szerokość tego katalogu czynności zastrzeżonych, więc ostateczny kształt jest otwarty.

  • Nie pisz o sobie „dietetyk kliniczny”, „specjalista” ani „lekarz diety”, jeśli nie masz dokumentu, który to potwierdza. Art. 5 ust. 3 pkt 6 UPNPR zalicza do możliwych przedmiotów wprowadzenia w błąd kwalifikacje i status przedsiębiorcy.
  • Pokaż wykształcenie wprost: kierunek, uczelnia, szkolenia, rok. Nie ma tu czego ozdabiać, a klient zobaczy, że nie ukrywasz podstaw.
  • Śledź projekt, zanim zaczniesz drukować ulotki z hasłem „dietetyk z uprawnieniami”. Jeśli ustawa zostanie uchwalona w zbliżonym kształcie, sposób przedstawiania się może się zmienić, a nadanie nazwy działalności wymaga wtedy sprawdzenia.

Porada żywieniowa czy świadczenie zdrowotne: co wolno napisać

Ustawa o działalności leczniczej definiuje świadczenie zdrowotne jako działania służące zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia oraz inne działania medyczne wynikające z procesu leczenia lub z przepisów odrębnych (art. 2 ust. 1 pkt 10). Art. 14 ust. 1 mówi, że podmiot wykonujący działalność leczniczą podaje do wiadomości informacje o zakresie i rodzajach świadczeń, a ich treść i forma nie mogą mieć cech reklamy.

Dla dietetyka wynika z tego pytanie: czy Twoja poradnia jest podmiotem wykonującym działalność leczniczą? Jeśli pracujesz w przychodni albo w placówce, która nim jest, jej zasady informowania obowiązują także Ciebie. Jeżeli prowadzisz własną działalność gospodarczą z poradnictwa żywieniowego, granica bywa niejasna, bo to samo zdanie („plan dla osób z insulinoopornością”) może brzmieć jak edukacja albo jak leczenie. Rozstrzygnięcia nie mam; to praktyczna rada, a nie norma prawna.

  • Opisuj proces, nie terapię. „Rozmowa o nawykach, ocena zwyczajów żywieniowych, jadłospis dopasowany do trybu dnia” brzmi inaczej niż „leczymy insulinooporność dietą”.
  • Przy chorobie pisz o współpracy: „układam jadłospis zgodnie z zaleceniami Twojego lekarza”, a nie „zastępuję leki dietą”. Nigdy nie sugeruj odstawienia leków.
  • Nie stawiaj diagnoz w komentarzach i wiadomościach. „To pewnie niedoczynność, zrób badania” zostaw lekarzowi.
  • Napisz, czego nie robisz: nie wystawiasz zwolnień, nie przepisujesz leków, nie zastępujesz wizyty u lekarza. Jedno zdanie na stronie wystarczy.
  • Gdy masz wątpliwość, jak nazwać usługę, wybierz słowo „konsultacja żywieniowa” zamiast „terapia” i zapytaj prawnika, czy Twoja forma działalności wchodzi w zakres przepisów o działalności leczniczej.

Obietnice efektów: „schudniesz X kg” i inne zdania z ryzykiem

Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym uznaje praktykę za wprowadzającą w błąd, jeśli w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął (art. 5 ust. 1). „Produktem” jest tu każdy towar lub usługa (art. 2 pkt 3), więc konsultacja żywieniowa się mieści. Wśród przykładów w art. 5 ust. 3 pkt 2 jest wprost „spodziewane wyniki zastosowania produktu”.

W praktyce zdanie „minus 8 kg w miesiąc” jest zapowiedzią wyniku, którego nie kontrolujesz: efekt zależy od zdrowia klienta, jego codzienności i tego, ile z planu wykona. To moja ocena, nie rozstrzygnięcie sądu, ale ryzyko widać bez prawnika. Jeśli reklamujesz razem z konsultacją produkt spożywczy (suplement, pudełko diety, batony), dochodzi rozporządzenie 1924/2006: oświadczenia zdrowotne są zabronione, o ile nie ma na nie zezwolenia i nie figurują w wykazie (art. 10 ust. 1), a niedozwolone są oświadczenia odwołujące się do szybkości lub wielkości obniżenia masy ciała (art. 12 lit. b). Rozporządzenie dotyczy oświadczeń o żywności, więc do samej usługi doradczej stosuje się je nie wprost; produkty w ofercie sprawdź osobno.

  • Pisz o tym, co robisz: „na pierwszej wizycie rozmawiamy o Twoim dniu, a po trzech dniach dostajesz jadłospis na pierwszy tydzień” zamiast „zrzucisz kilogramy”. Termin dostawy planu możesz obiecać, wynik na wadze nie.
  • Przed i po: zdjęcie sylwetki z liczbą kilogramów to dane o zdrowiu i wizerunek (zgoda osobna, patrz niżej) oraz najkrótsza droga do zarzutu, że sugerujesz typowy wynik. Jeśli publikujesz historię klienta, opisz ją jako jego historię, bez tabeli „tak będzie u Ciebie”.
  • Nie wymyślaj opinii ani podziękowań. Zamieszczanie lub zlecanie zamieszczania nieprawdziwych opinii konsumentów jest nieuczciwą praktyką w każdych okolicznościach (art. 7 UPNPR).
  • Sprawdź, czy stosujesz nazwę, certyfikat lub znak, do którego masz prawo. Twierdzenie, że uzyskano uprawnienie od organu lub podmiotu prywatnego, mimo niespełnienia warunków, też jest wymienione w art. 7.

Ankieta zdrowotna i RODO: dane dotyczące zdrowia

Żeby ułożyć jadłospis, pytasz o masę ciała, wzrost, choroby, leki, alergie i wyniki badań. Dla RODO to „dane dotyczące zdrowia”, czyli dane o zdrowiu fizycznym lub psychicznym osoby, także o korzystaniu z usług opieki zdrowotnej, ujawniające informacje o jej stanie zdrowia (art. 4 pkt 15). Art. 9 ust. 1 zabrania ich przetwarzania, a ust. 2 wymienia wyjątki.

Najbardziej oczywisty wyjątek to wyraźna zgoda na przetwarzanie w jednym lub kilku konkretnych celach (art. 9 ust. 2 lit. a). Jest też przesłanka dotycząca zapewnienia opieki zdrowotnej (lit. h), ale w ust. 3 dołączono warunek: dane przetwarza osoba podlegająca tajemnicy zawodowej na mocy prawa lub przepisów organów krajowych. Czy Ty ją spełniasz, zależy od Twojego statusu i umów, więc przy własnej poradni bezpieczniej budować proces na zgodzie i zapytać prawnika albo inspektora ochrony danych. Z art. 5 ust. 1 lit. c wynika, że dane mają być ograniczone do tego, co niezbędne.

  • Nie zbieraj danych o zdrowiu w formularzu zapytania. Na etapie „chcę się umówić” wystarczy imię, kontakt i hasło typu „sport” lub „dziecko”. Szczegółowa ankieta po umówieniu wizyty.
  • Zgoda na dane zdrowotne ma być osobna i napisana tak, by było wiadomo, w jakim celu (przygotowanie planu), jak długo je trzymasz i jak ją cofnąć. Wycofanie ma być równie łatwe jak wyrażenie (art. 7 ust. 3).
  • Jedna wiadomość, w której klient wypisuje choroby, na prywatnym Instagramie lub w komunikatorze, to przechowywanie danych o zdrowiu w miejscu, nad którym nie panujesz. Poproś o przejście do formularza lub zaszyfrowanego kanału, a z komunikatora usuń to, co niepotrzebne.
  • Zdjęcia sylwetki i „przed/po” traktuj ostrożnie: zgoda na publikację w osobnym oświadczeniu, osobno od zgody na dane z ankiety. Wizerunek wymaga zezwolenia osoby przedstawionej (art. 81 ust. 1 prawa autorskiego).
  • Nie wyciągaj wniosków o zdrowiu z obserwowanych kont. Że ktoś obserwuje profil o cukrzycy, to nie to samo, co diagnoza, ale używanie takiej cechy do celowania kampanii jest ryzykowne. Opisuj odbiorców miejscem i zainteresowaniem (bieganie, gotowanie, rodzicielstwo), nie chorobą. To moja rada praktyczna, przepis tego nie mówi.
  • Dopilnuj obowiązku informacyjnego z art. 13 (kto jest administratorem, w jakim celu, na jakiej podstawie) i spisz, po jakim czasie usuwasz dokumentację z konsultacji.

Ten tekst nie zastępuje porady prawnej. Szersze omówienie kontaktu z ludźmi na Instagramie: RODO a kontakt na Instagramie.

Wizytówka w Google i opinie, które nie ujawniają pacjenta

Osoba, która wpisuje „dietetyk Gdynia”, zobaczy najpierw mapę z kilkoma profilami. Kompletna wizytówka z adresem (albo obszarem), godzinami i telefonem kosztuje tylko czas. Jak łączyć ją z Instagramem, opisujemy w tekście wizytówka Google i Instagram.

Opinie mają u dietetyka dodatkowy wymiar. Według pomocy Google sprzedawca nie może płacić ani dawać rabatów czy darmowych usług za opinię, zmuszać do oceniania na miejscu, ani sugerować, co w opinii ma się znaleźć. Za fałszywe zaangażowanie uchodzą również wpisy zakładane z wielu kont przez jedną osobę albo na jej polecenie. Konflikt interesów, na przykład opinia osoby związanej z firmą, jest zabroniony. Sensowny sposób to link lub kod QR, o który prosisz po zakończonej współpracy.

  • Nie dawaj „jadłospisu gratis” za pięć gwiazdek. To dokładnie ten rodzaj zachęty, który Google wskazuje jako zabroniony.
  • Nie dyktuj, co ma być w opinii. Prośba w stylu „napisz, że schudłeś” łączy dwa problemy naraz: zakazane sugerowanie treści i obietnicę efektu.
  • Odpowiadaj ogólnie. „Dziękuję za zaufanie” wystarczy; nie potwierdzaj, że ktoś był u Ciebie na konsultacji ani czego dotyczyła. Samo ujawnienie, że osoba korzystała z poradni, może być informacją o jej zdrowiu (por. art. 4 pkt 15 RODO). To moja ostrożna ocena. Google zaleca zresztą, by nie ujawniać prywatnych informacji o autorze opinii.
  • Na negatywną opinię odpisz krótko i spokojnie, bez sporu o dane i bez opisu przebiegu wizyty. Szczegóły wyjaśnij w prywatnej rozmowie, jeśli autor sobie tego życzy.
  • Ukryj adres domowy, jeśli przyjmujesz u siebie lub jeździsz do klientów, i wpisz obszar obsługi. Opis firmy bez linków i bez cen.

Instagram dietetyka: edukacja zamiast zastraszania

Dla dietetyka Instagram jest miejscem, w którym obserwujący sprawdza, czy mówisz zrozumiale i czy nie straszysz. Treść, która rozwiewa mit, wyjaśnia etykietę albo pokazuje typowy dzień w jadłospisie, buduje zaufanie szybciej niż zdjęcie talerza. Podstawy kontaktu z ludźmi na tej platformie zebraliśmy w tekście jak znaleźć klientów na Instagramie.

  • Jedna myśl na karuzelę: „jak czytać skład jogurtu”, „co zjeść przed treningiem rano”, „dlaczego nie robić diety z wczoraj”. Na ostatnim slajdzie zaproszenie do konsultacji, bez presji.
  • Pytania i odpowiedzi w relacjach zbierają realne wątpliwości odbiorców. Nie odpowiadaj na pytania o konkretne choroby publicznie; zaproś do formularza.
  • Przepisy i jadłospisy ogólne są dobrym materiałem, ale podpisuj je jako przykład, nie plan „dla każdego”.
  • Nie komentuj ciała ludzi i nie używaj zdjęć „przed” jako straszaka. Ludzie, którzy zmagają się z jedzeniem, to również Twoi odbiorcy.
  • Współpraca z markami (suplementy, produkty spożywcze) oznaczaj wyraźnie jako współpracę i nie opisuj zdrowotnych właściwości produktu poza dozwolonymi oświadczeniami.

Wiadomości do nieznajomych: oferta kontra rozmowa

Pokusa jest wyraźna: ktoś pisze w komentarzu „ciągle podjadam wieczorem”, a Ty chcesz od razu zaproponować konsultację w prywatnej wiadomości. Art. 398 Prawa komunikacji elektronicznej wprowadza regułę „najpierw zgoda”: reklamowa wiadomość kierowana do użytkownika końcowego przez urządzenie końcowe, także w ramach komunikacji interpersonalnej, wymaga jego wcześniejszej zgody (ust. 1). Zgodą może być podanie własnego adresu elektronicznego właśnie po to, by dostawać takie treści (ust. 2). Złamanie reguły to czyn nieuczciwej konkurencji (ust. 4), a Prezes UKE może nałożyć za brak zgody karę (art. 446 ust. 5). Przepisy działają od 10 listopada 2024 r. Czy konkretny DM na Instagramie to „informacja handlowa”, rozstrzygnie interpretacja, więc zapytaj prawnika. Dla spokoju przyjmij, że nieproszona propozycja kupna jest ryzykowna.

Dodaj do tego, że wiadomość o czyjejś diecie lub wadze w prywatnym DM, wysłana osobie, która o to nie pytała, bywa po prostu niemiła. Bezpieczniejsze jest odpowiedzenie na pytanie, które ktoś zadał publicznie, ogólnym zdaniem i zaproszeniem do formularza. Przykład: „Podjadanie wieczorem ma wiele powodów, w komentarzu nie rozstrzygnę, który jest Twój. Jeśli chcesz, opisz w formularzu na stronie, jak wygląda Twój dzień, a powiem, od czego zacząłbym”. Więcej o pierwszych zdaniach: pierwsza wiadomość na Instagramie.

Kto poprosi o spokój, ląduje od razu na liście „nie kontaktować”. Całość służy informacji i nie zastępuje porady prawnika.

Polecenia i partnerzy

Dietetyk rzadko jest pierwszą osobą, z którą klient rozmawia o swoim problemie. Wcześniej jest trener, fizjoterapeuta, położna, nauczyciel wychowania fizycznego, lekarz rodzinny, kierowniczka biura, w którym klient pracuje. To oni słyszą „nie wiem, co jeść”. Jak zaplanować taką współpracę, opisujemy w tekście współpraca z lokalnymi twórcami. Przy pokrewnej branży sprawdź też klientów trenera personalnego.

  • Warsztat w miejscu pracy lub klubie: godzina o jednym temacie (śniadania, pracujący zmianowo, żywienie sportowców), bez indywidualnych porad na sali i bez zbierania danych zdrowotnych od uczestników.
  • Wspólny tekst lub nagranie z trenerem lub fizjoterapeutą: każdy mówi o swojej części i nie wchodzi w kompetencje drugiego.
  • Karta do przekazania: dwa zdania, kontakt i informacja, co dzieje się na pierwszej wizycie. Polecający, któremu nic nie trzeba pisać od zera, poleca chętniej.
  • Polecenia z lekarzem lub przychodnią zaczynaj od pytania o ich zasady informacji. Zawody medyczne mają własne ograniczenia reklamy, więc nie wymyślaj prowizji za skierowania.
  • Stali klienci: po zakończeniu planu zapytaj, czy chcą kontrolę za pół roku, i zapisz to jako zgodę na kontakt w tej sprawie.

Ile pracy kosztuje jeden klient: przykład rachunku

Wszystkie liczby w tej sekcji to przykład z głowy autora, a nie obraz rynku. Wstaw własne dane z arkusza.

Przykład: w miesiącu masz 40 zapytań. Z 14 osobami rozmawiasz po 15 minut, 8 umawia pierwszą wizytę za 180 zł. Z tych ośmiu 5 kupuje pakiet dwóch wizyt kontrolnych po 120 zł. Przychód: 8 × 180 = 1440 zł oraz 5 × 240 = 1200 zł, razem 2640 zł.

Czas w przykładzie: pierwsza wizyta 1,5 godziny plus 2 godziny na przygotowanie jadłospisu, czyli 3,5 godziny, razem 8 × 3,5 = 28 godzin. Wizyta kontrolna to 45 minut plus 30 minut na korektę planu, czyli 1,25 godziny, razem 5 × 2 × 1,25 = 12,5 godziny. Rozmowy: 14 × 0,25 = 3,5 godziny. Łącznie 44 godziny. 2640 zł ÷ 44 godziny = 60 zł za godzinę, zanim odliczysz koszty (lokal, program do jadłospisów, podatki, składki). Gdyby przygotowanie planu skracało się o pół godziny dzięki szablonowi, oszczędzasz 8 × 0,5 = 4 godziny, czyli 2640 ÷ 40 = 66 zł za godzinę. Widać, że uporządkowanie pracy bywa warte tyle, co kilka dodatkowych zapytań.

Pytanie o cenę przychodzi w pierwszej wiadomości, więc przygotuj odpowiedź, która mówi, co obejmuje wizyta, i nie zostawia klienta ze zdaniem „zależy”: odpowiedź na pytanie o cenę.

Gdzie pomaga HunterSend

Gdy zaczynasz pisać do osób zainteresowanych tematem żywienia, potrzebujesz porządku w rozmowach i narzędzia, które pomaga znaleźć tych, dla których oferta ma sens. Opisujesz, kogo szukasz, własnymi słowami („mieszkańcy Gdyni obserwujący lokalne siłownie i profile biegowe”), a HunterSend przegląda w Instagramie osoby pasujące do tego opisu. Korzysta wyłącznie z informacji, które osoba sama opublikowała: z opisu profilu, listy obserwowanych, jawnych komentarzy i miejscowości. Obok każdej osoby jest uzasadnienie dopasowania, a profile bez możliwości potwierdzenia pełnoletności system pomija.

Schemat kampanii jest krótki: wiadomość otwierająca, przypomnienie, odpowiedź. Odpowiedzi z każdego konta wpadają do wspólnej skrzynki. Kto wyrazi sprzeciw, zostaje zapisany na trwałej liście „nie kontaktować” obowiązującej wszystkie konta. Fabryczne ustawienie to 50 wiadomości na dobę; „bezpiecznej” liczby nie obiecujemy, bo Instagram żadnej nie ogłasza. Do Instagrama wchodzisz sam, w oknie na żywo, nie podając nikomu hasła. Cyfry w narzędziu liczą znalezione osoby, nie klientów, którzy zapłacili. HunterSend nie zdejmuje z Ciebie obowiązków z art. 398 ani RODO: treść wiadomości i wybór odbiorców zostają po Twojej stronie. W przypadku dietetyka oznacza to dodatkowo, że opis wyszukiwania nie powinien dotyczyć chorób.

Plan na 30 dni

  1. Dni 1–3: wybierz jedną ścieżkę (np. sport albo dzieci), spisz swoje wykształcenie i szkolenia dokładnie tak, jak mają wyglądać na stronie.
  2. Dni 4–8: przejrzyj wszystkie teksty o sobie pod kątem zdań-obietnic („schudniesz”, „wyleczymy”, „gwarancja”) i zamień je na opis procesu. Zrób zgodę na dane zdrowotne jako osobny dokument.
  3. Dni 9–13: uzupełnij wizytówkę w Google, ukryj adres domowy, w formularzu zapisów dodaj pole „skąd o mnie wiesz?”, ale żadnych pytań o choroby.
  4. Dni 14–18: poproś o opinie trzy osoby po zakończonej współpracy, przesyłając link lub kod QR; żadnych nagród i żadnych podpowiedzi, co napisać.
  5. Dni 19–24: napisz do trzech partnerów (klub, trener, fizjoterapeuta, biuro) z pomysłem na godzinny warsztat lub wspólny materiał.
  6. Dni 25–30: opublikuj trzy karuzele edukacyjne, odpowiedz na pytania z komentarzy zaproszeniem do formularza i policz zapytania, wizyty pierwsze, pakiety kontynuacji i godziny pracy.

Po miesiącu masz własne liczby do zestawienia z przykładem. Na start przyda się również jak zdobyć pierwszych klientów.

Źródła

Strony otwarte 19.10.2026.

Pytania

Czy dietetyk jest zawodem regulowanym ustawą?

Na 19.10.2026 nie ma osobnej ustawy o zawodzie dietetyka. Ustawa o niektórych zawodach medycznych nie wymienia go w art. 1 ust. 1, a ust. 2 odnosi wybrane przepisy do czynności wykonywanych w ramach świadczeń gwarantowanych. Poselski projekt (druk 3126) jest na etapie skierowania do komisji i nie jest uchwalony. Sprawdzaj jego losy przed zmianą sposobu przedstawiania się.

Czy mogę napisać, że klient schudnie określoną liczbę kilogramów?

Lepiej nie. Praktyka rynkowa może być wprowadzająca w błąd, jeśli może skłonić przeciętnego konsumenta do decyzji, której inaczej by nie podjął (art. 5 ust. 1 UPNPR), a przepis wymienia spodziewane wyniki zastosowania produktu. Opisz proces, termin dostarczenia planu i to, że efekt zależy od wielu czynników. Przy produktach spożywczych dochodzi zakaz oświadczeń o tempie lub wielkości utraty wagi (art. 12 lit. b rozporządzenia 1924/2006).

Czy ankieta z wagą i chorobami to dane wrażliwe?

To dane dotyczące zdrowia, czyli szczególna kategoria z art. 9 RODO. Ich przetwarzanie jest zabronione, chyba że zachodzi jedna z przesłanek z ust. 2, na przykład wyraźna zgoda. Zbieraj tylko to, co potrzebne do planu, nie pytaj o choroby w formularzu zapytania i poinformuj klienta zgodnie z art. 13. Sposób oparcia przetwarzania na innej przesłance omów z prawnikiem.

Czy mogę publikować zdjęcia „przed i po”?

Tylko za osobną, dobrowolną zgodą osoby na zdjęciu. Wizerunek można rozpowszechniać za jej zezwoleniem (art. 81 ust. 1 prawa autorskiego), a zdjęcie z liczbą kilogramów dotyka danych o zdrowiu. Dodatkowo takie zestawienie łatwo odebrać jako obietnicę typowego wyniku. Jeśli publikujesz, opisz historię jako indywidualną i nie dopisuj „u Ciebie też tak będzie”.

Czy mogę napisać do osoby, która komentuje, że ciągle podjada?

Z ofertą w prywatnej wiadomości to ryzykowne: art. 398 PKE zakazuje używania urządzeń końcowych, w tym w ramach komunikacji interpersonalnej, do przesyłania informacji handlowej bez wcześniejszej zgody odbiorcy. Czy dana wiadomość nią jest, to kwestia interpretacji. Bezpieczniej odpowiedzieć publicznie ogólnym zdaniem i zaprosić do formularza.

Czy mogę dać klientowi gratisowy jadłospis za opinię w Google?

Nie. Google zalicza taką wymianę do zabronionych zachęt: nie wolno dawać ani obiecywać pieniędzy, zniżek ani darmowych usług za wystawienie opinii. Prośba o opinię razem z linkiem lub kodem QR jest w porządku, jeśli nic za nią nie oferujesz i nie narzucasz treści.

Czy odpowiadając na opinię mogę napisać, o co chodziło na wizycie?

Nie powinieneś. Google zaleca nie ujawniać prywatnych informacji o autorze opinii, a samo potwierdzenie, że ktoś korzystał z poradni, może być informacją o jego zdrowiu. Odpowiedz ogólnie i zaproponuj rozmowę prywatnie.

Ile powinna kosztować konsultacja dietetyczna?

Cen rynkowych nie podaję, bo nie mam na to wiarygodnego źródła. Policz czas pierwszej wizyty, przygotowania jadłospisu, wizyt kontrolnych i rozmów z pytającymi, dodaj koszty lokalu, programu, podatków i składek i podziel przez godziny. Tak powstaje cena, którą możesz obronić.

Zobacz, kogo HunterSend znajdzie dla Ciebie

Opisz swój biznes zwykłymi słowami — HunterSend pokaże pasujące osoby i wyjaśni przy każdej, dlaczego pasuje.

Zacznij za darmo